Obóz naukowy w Wigierskim Parku Narodowym - Mały Archimedes

21.09.2012, 13:53, Gimnazjum nr 2

 

     

 

       W dniach 13-18 sierpnia 2012 roku w ramach projektu „Mały Archimedes” uczestniczyłem razem z Anią Świdwa w obozie naukowym zorganizowanym w Wigierskim Parku Narodowym (WPN).
 Gdy dojechaliśmy na miejsce, wychowawczynie przydzieliły nam pokoje w hotelu „Holiday” w Starym Folwarku niedaleko Suwałk. Okazało się , że na 27 dziewczyn jest tylko 3 chłopaków. Można by powiedzieć, że to „niebiański obóz” dla chłopaków. Wieczorem odbyły się nasze pierwsze zajęcia integracyjne. Aby się poznać, mieliśmy za zadanie dobrać się w pary i tak pytać, by dowiedzieć się jak najwięcej o drugiej osobie. Następnie prezentowaliśmy swoją wiedzę o kolegach.

 

Foto...
 


 

Kolejnego dnia udaliśmy się do WPN. Można było tam zobaczyć różne rośliny np. rosiczkę. Oglądaliśmy również najróżniejsze wystawy i ciekawe eksponaty. Po obiedzie wybraliśmy się na rejs statkiem po Wigrach. Przyznam, że było całkiem nieźle. Zwiedziliśmy także Klasztor Pokamedulski.
Kolejnego dnia mieliśmy zajęcia edukacyjne w Wigierskim Parku Krajobrazowym. Udaliśmy się na kilka punktów widokowych, np. na Górę Cisową. Widoki z tych wzniesień były niesamowicie piękne. Po „spacerku” wróciliśmy do hotelu na obiad, po czym udaliśmy się do Płocziczna. Tam czekał nas przejazd kolejką wąskotorową.
Czwartego dnia pojechaliśmy do Ośrodka Edukacji Środowiskowej na Słupiu. Zostaliśmy tam podzieleni na 2 grupy. Pierwsza grupa udała się na zajęcia z badania mikroflory jeziora Wigry. Natomiast druga miała zajęcia z bioróżnorodności zbiorowisk leśnych. Podczas zajęć zbieraliśmy próbki organiczne, a potem oglądaliśmy je pod mikroskopem. Dla niektórych to było dosyć ohydne zajęcie, ale mnie nie obrzydzało.
Obiad zjedliśmy w Tartaku. Również w tym samym miejscu odbyły się zajęcia kulinarne. Uczyliśmy się, jak robić kartacze. Kartacz to potrawa podobna do pyzy, tylko może trochę inaczej smakuje. Według mnie to były świetne zajęcia, zwłaszcza „lepienie” kartaczy.
W przedostatnim dniu obozu pojechaliśmy do WPN. Kolejny raz dobraliśmy się w 2 grupy. Jedna odbyła przejażdżkę rowerową w okolicach Krzywego. Druga grupa zwiedzała muzeum i podróżowała statkiem ze szklanym dnem po jeziorze Wigry. Muszę przyznać, że ten rejs statkiem był ciekawy, bo mogliśmy zobaczyć jezioro „ z drugiej strony”.
Po zajęciach czekał nas dosyć dobry obiad i zajęcia ceramiczne. Mieliśmy za zadanie ulepić coś z gliny. Mnie udało się ulepić mały kubeczek. Inni lepili np. smoki, miski lub tajemniczą skarbonkę. Wieczorem mieliśmy ognisko pożegnalne. Ten wieczór był jednym z najlepszych momentów z całego obozu. Pod koniec było nam smutno, że to już praktycznie koniec naszej naukowej przygody. Cisza nocna wyjątkowo była do 23 , ale i tak większość z nas złamała ten nakaz.
Ostatni dzień należał do najsmutniejszych. Nikt nie chciał wracać do swoich rodzinnych domów. Niestety, musieliśmy się spakować i czekać na autobus. Ostatnim wspólnym posiłkiem był obiad w Węgorzewie.
Podsumowując, obóz był idealnie zaplanowany. Nie mam żadnych zastrzeżeń co do hotelu, wychowawczyń i planu zajęć. Jednym słowem było super!

 

Damian Nowicki, 3c

 
« Wstecz


Dyskusja: "Obóz naukowy w Wigierskim Parku Narodowym - Mały Archimedes"
Data: Nazwa: Komentarz:
- Nie ma żadnych komentarzy -
Dodaj komentarz | Wyświetlić wszystkie komentarze